Magdalena Nawrocka o depresji i nie tylko

Magdalena Nawrocka

 

By Cię powitać...

By Cię powitać, wychodzę Ci naprzeciw, z uśmiechem, z zaufaniem, gościnnie - po polsku. Cieplej na sercu mi się robi, gdy pomyślę, że zechciałeś mnie tu odwiedzić, poznać, posłuchać, ale i też być może samemu się do mnie zbliżyć, opowiedzieć o Sobie, nawiązać ze mną przyjacielski dialog. Uwielbiam ludzi, jestem ich łakomie ciekawa. Nie bierz więc, z góry proszę, mych być może zbyt szczerych, zbyt otwarcie postawionych pytań czy kwestii za niedyskrecję, za prymitywne niewyżyte babskie wścibstwo. To moja ciekawość życia i ludzi przybiera taką na pozór obcesową formę.
Ja z Tobą również będę szczera, dlaczego miałabym nie być? Opowiem o sobie takiej, jaką się widzę. Wszystkiego po trochu jest w tym wizerunku: i mocne punkty, pewne ideały, wartości jak gwiazdy przewodnie, wnioski i obserwacje nabierające perswazji pewników, ale też i wady, mniejsze i większe grzeszki, pomyłki, potknięcia, wątpliwości, rozterki. Taka właśnie jestem, z tego się składa moje powszednie życie, daleko mu do ideału kryształowej solidności i przejrzystości.

Wiesz już o mnie, że mieszkam we Francji, że jestem pedagogiem, pracuję z ludźmi upośledzonymi umysłowo. Dopowiem ci jeszcze o sobie, że kocham dzieci, uwielbiam mój zawód, cenię życie, lubię podumać nad tym i owym, przenosząc myśli i obserwacje na papier.

Czym jest moje pisanie? Próbą refleksji nad dużymi i małymi sprawami życia. Skąd się ono bierze? Jest we mnie, to mój wewnętrzny rezonans. Tyle jest rożnych strun, które nawet leciutko poruszone, odżywają, wydają oddźwięk. To, co opisuję gra we mnie. Myślę, że tak właściwie to cała się składam z takich małych, odegranych kiedyś w mym życiu melodii: tu ktoś z rodziny, tam wspomnienie z dzieciństwa, nostalgiczny pejzażyk rodzinnego kraju, dobre przeżycie, dramatyczne przejście, niby nic nieznaczący epizod, a mimo wszystko zapamiętany i wypływający niespodziewanie ze złogów pamięciowych, by ożyć i dać do myślenia... Tak się to wszystko wygrywa po kolei, zależnie od chwilowej podniety rezonuje. A ja tylko łapię lotne myśli w biegu, zamykam je w słowach - i, ot, całe moje pisanie.

O czym piszę, chcesz wiedzieć. "Czego serce pełne, tym usta płyną" mówi ludowe przysłowie i tak jest ze mną. Piszę o tym, co lubię lub czego nienawidzę, co mnie napawa obawą, a co nadzieją, otuchą. Przedstawiam tu jedynie mój osobisty, skromny punkt widzenia. Patrzę na świat przez własne okulary, a raczej nie są to proste okulary, co dosyć specjalne wielobarwne szkła kontaktowe.

To jak widzę, zależy od tego na co patrzę, pod jakim kątem, w jakim kontekście. Tak nawet sobie myślę, że to chyba nie są płaskie szkła, ale raczej jakieś pryzmaty z ich kątem łamiącym, rozszczepieniem światła i widmem. Kolory świata rozszczepiają się przez pryzmat tęczy. Wierz mi, że to daje niebywale dużo odcieni. Niekiedy obraz jest jasny, przejrzysty - świat wydaje się dobry, wesoły i miły. Za to innym razem przybiera barwę ciemnego fioletu, ukazując rzeczy w ich brzydocie. Rozwijając jakiś temat,celowo
przejaskrawiam, niekiedy ironizuję. Z konieczności uogólniam, chociaż wiem, że to naciągane, bo życie jest wielowymiarowe i cholernie płynne - wiele zależy od nas samych i złożonego kontekstu. I tak jest dobrze. Czym większa ta różnorodność, złożoność, tym według mnie jesteśmy psychicznie ciekawsi i bogatsi. A o to przecież chodzi.

Nie mam żadnego profesjonalnego przygotowania pisarskiego, dorabiam się dopiero żmudnie, i to na zasadzie prób i błędów, własnego, jak to się mówi, literackiego
warsztatu. Myślę jednak, że dobry tekst ma przede wszystkim pobudzać do myślenia, reakcji, dlatego powinno w nim wyleźć to, co chce się powiedzieć. Niech da się odczuć, a nawet zaboli tam, gdzie szczególnie pragnie się nacisnąć. Nieraz niegłupio prowokować, zadrażniać. Coś jak z karykaturą — wszystko, co istotne i kontrowersyjne, często w swych nagich kreskach jest bezlitosne i ośmieszające, krzyczące.

Piszę w swoim imieniu, dużo piszę o sobie. Zakrawa to na niezły egocentryzm. Jest to jednak poletko znane mi najbardziej, poletko, które sama uprawiam, z którego zbieram owoce, ale i również na którym wciąż się potykam, więc znam przeszkody, zasadzki, w sumie poruszać mi się na nim łatwiej. Wprawdzie moje pisanie jest zapisem moich osobistych przemyśleń czy przeżyć, lecz jak mówi Philip Guedalla: Autobiografia jest wspaniałym sposobem mówienia całej prawdy... o innych ludziach. Prawda o sobie, prawda o innych - oto, czego usilnie szukam.

 

MAGDALENA NAWROCKA jest pedagogiem, absolwentką Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jest autorką książek: Po drugiej stronie tęczy oraz Krzywe zwierciadło. Obecnie przebywa we Francji, gdzie pisuje felietony, które publikuje w internetowych grupach dyskusyjnych, prasie polonijnej, a także w serwisie PSYCHOLOGIA.

___________________________________________________________________________________________

[Strona glowna] [Temat wydania] [Aktualności] [Psychologia społeczna] [Psychologia rozwojowa] [Psychoterapia] [Z pogranicza psychologii] [Język a świat] [Magdalena Nawrocka o depresji i nie tylko] [Hipnoza] [Spojrzenia] [Informatory] [Biblioteka psychologa] [Psychologia w Internecie] [Wieści z PTP] [Spotkania i konferencje] [Projekty badawcze] [Czat] [Współpraca] [Archiwum artykułów] [Redakcja] [Akty prawne]

© Copyright by Psychologia.vel.pl Marcin Zawojski

2001 - 2005

Wszystkie prawa zastrzeżone

webmaster