Hipnoza

Michał Talaga

 

Hipnoza

- czym jest, a czym nie jest

 

Chciałbym przedstawić w tymże artykule najczęściej pojawiające się pytania i stwierdzenia jakie słyszę od osób zainteresowanych takim niezwykle zwykłym zjawiskiem jakim jest hipnoza. Osoba poszukująca pomocy u hipnoterapeuty ma określone oczekiwania i przekonania dotyczące hipnozy. Wiele z nich jest wyolbrzymionych, wiele wypaczonych. Duża ich liczba opiera się na myśleniu stereotypowym. Za uproszczonymi wyobrażeniami  człowiek może się czuć w miarę bezpiecznie pozwalając sobie na ogólną orientacje w świecie zbyt już złożonym, niedostępnym, niezrozumiałym dla wielu. Dołączając do tego cechujące nas, istoty człowiecze, myślenie magiczne uzyskujemy niezłą mieszankę światopoglądową. Ale do rzeczy, po pierwsze:

    Hipnotyzer jest to człowiek charyzmatyczny o niezwykłych zdolnościach.

     

      Niestety, nie jest to prawda [wiem, że niektórzy hipnotyzerzy z opuchniętym EGO obserwując swe efekty pracy nabrali takiego złudnego przekonania]. Wszystko zależy od nawiązania się pomiędzy nimi nici porozumienia i zaistnienia prawdziwie autentycznego kontaktu. Tylko wtedy osoba potrzebująca pomocy ‘daje’ się prowadzić przeprogramowując swoje dotychczasowe życie. Wiele zależy od umiejętnego posługiwania się językiem mówionym [‘język snu’ ] i komunikacją niewerbalną [co może się wydawać dziwne jeśli weźmie się pod uwagę, że hipnotyzowany ma zamknięte oczy i znajduje się na samym ‘dnie’ – być może w grę wchodzi tu meta-poziomowa komunikacja interpersonalna]. Poza tym każdy z nas posiada zakorzenioną w nieuswiadamianych pokładach umysłu swoją własną teorie władzy dzięki której wiemy w ‘głębi duszy’ jakie zachowania cechują przywódcę, czym się wyróżnia, kto może być przywódca, a kto nim być nie może. Każda nasza interakcja przepojona jest ocenami, kategoryzacjami – bo jakże z szaloną lubością bawimy się w szufladkowanie społeczne innych by moc w końcu uzyskać upragniony spójny obraz wewnętrzny, dzięki któremu możemy odnieść wrażenie przewidywalności świata, co przynosi nam następnie choć minimalne pozory poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Hipnoterapeuta powinien posiadać i cechy przywódcze [ w końcu samo położenie się na ‘kozetce’ automatycznie regresjonuje nas pozwalając istocie ‘silniejszej’ zająć się nami ] i opiekuńcze [ nie mylić z zależnościowymi ] wymieszane w rożnych proporcjach. Choć lubimy ulegać autorytetom, to również poszukujemy kogoś kto potrafi zaspokoić, być może pierwszy raz w naszym życiu, potrzebę bezpieczeństwa. Wiec pozostaje hipnoterapeucie być i jednym i drugim. Niejako jesteśmy obdarzeni przez klienta władzą wynikającą z porozumienia – a tu już kłaniają się prawa dynamiki grupowej. Zasada jest jedna: warto odbrązawiać swą postać i proces hipnotyczny w oczach klienta, co sprzyja pogłębieniu kontaktu, który staje się bardziej ludzki tracąc swoją magiczną otoczkę, a przez to bardziej autentyczny. Ale i często dobrze jest zachować u klienta jego myślenie magiczne i wykorzystać je do szybszej i skuteczniejszej pracy nad problemem. Trzeba dodać, że hipnoterapeuci celowo wywołują u klienta dysonans poznawczy sprzyjający dezorientacji, wybicia niejako z myślenia porządkującego i schematycznego spostrzegania świata, co następnie wykorzystują do m.in. zaindukowania hipnozy.

       

    Czy hipnotyzer ma kontrolę nade mną?

     

      Nieprawda. Nie ma i mieć jej nie powinien. Hipnoza służy wyłącznie do tego by osoba potrzebująca pomocy mogła sięgnąć w głąb siebie by użyć zgromadzonych w ciągu swojego życia doświadczeń [ każdego typu ] w celach leczniczych. Zawsze jakaś część umysłu świadomego sprawuje kontrolę nad tym co się dzieje z nami podczas hipnozy. Hipnoza jest to proces obustronny, polegający na współpracy dwóch osób zaangażowanych w rozwiązanie problemu jednej z tych osób. Hipnoterapeuta tylko wskazuje kierunek marszu, ale to klient wybiera drogę jak i sposób podróżowania. Błędne przeświadczenia utraty kontroli podczas hipnozy wynikać mogą z obserwacji hipnozy estradowej, gdzie osoba poddana hipnozie wykonuje wszystkie polecenia hipnotyzera, ale i być może stąd, że czasami wypowiedzi hipnoterapeuty świadczą o przejęciu nad klientem częściowej lub całkowitej kontroli np. „przyjmujesz wszystkie moje słowa będąc jednocześnie panem samego siebie”, „śpisz dopóki nie każę ci się obudzić”, itp.

       

    Podczas hipnozy człowiek śpi.

     

      Hipnoza to nie sen. Świadomy umysł osoby poddającej się hipnozie zawiesza albo co najmniej ogranicza znacznie swoją aktywność, tym samym aktywizując umysł nieświadomy. Ma tu miejsce zawężenie świadomości, pole spostrzegania aktualnych przeżyć jest ograniczone a uwaga skierowana jest na zewnętrzne bodźce kluczowe [ fiksacja ] lub na przeżycia wewnętrzne. Stan transu hipnotycznego jest zjawiskiem naturalnym, powszechnym i powtarzającym się wielokrotnie w ciągu całego dnia, chociaż często nieuświadamianym. Nieporozumienie to może wynikać z często z tego, że hipnoterapeuta używa specyficznych fraz hipnotycznych typu ‘sen’, ‘senny’, ‘śpiący’ itp. podczas indukcji hipnotycznej, określeniami w rodzaju „wprowadzę cię w stan podobny do snu fizjologicznego” etc. Jak również z tego, iż osoby poddane hipnozie odnoszą wrażenie jakby spały – co wynika z częściowej / całkowitej amnezji. Moja młodzież nazywa ten proces ‘usypianiem’. I tak też jest dobrze. 

       

    Czy osoby hipnotyzowane reagują bezrefleksyjnie na polecenia hipnotyzera wbrew własnej woli ?

     

      Nie ma takiej możliwości. Osoba w hipnozie ma kontrolę nad tym co mówi i robi. Jak już wspomniałem klient sprawuje na pewnym poziomie ‘kontrolę’ – jest świadomy co się z nim dzieje. Jest to zapewne wrodzony mechanizm obronny naszego umysłu, chroniący go przed niepożądaną manipulacją. Miałem kiedyś taki przypadek gdzie w fazie podawania sugestii, a korzystałem wtedy z ‘techniki lustra’ użyłem słowa „zlanie” [ w znaczeniu ‘scalenie’ ] po czym klient automatycznie się ‘wybudził’ z hipnozy. Jedno nieopatrznie użyte słowo spowodowało ‘wyjście’ [ i cóż wymagać od ludzi by nie myśleli o hipnozie jak o śnie, kiedy sami używamy takiego słownictwa ]. Jako dziecko miał problemy z moczeniem się do 7 r.ż. - słowa zostały skojarzone z doświadczeniem z przeszłości, co uruchomiło ‘automatycznego pilota’, zapalenie czerwonej kontrolki w umyśle klienta i spontaniczne ‘wyjście’ [ „czy miałam się zsikać naprawdę? ]. Takie nadane zostało temu słowu wypowiedzianemu przeze mnie znaczenie. Jeśli zahipnotyzowany się z czymś nie zgadza co przekazuje mu hipnoterapeuta to niewielkie są szanse na zastosowanie się do jego poleceń. W końcu nasz umysł nie śpi.

       

    Z hipnozy można nie wyjść.

     

      Bzdura. Pamiętajmy, że hipnoza to ‘tylko’ stan skupienia naszego umysłu, i nic poza tym. Żadnych czarów i innych tym podobnych praktyk. W każdym momencie klient może przerwać to kontrolowane przez niego doświadczenie – w końcu to on tak po prawdzie inicjuje je w sobie, z siebie i dla siebie. I nawet jeśli coś by się stało hipnoterapeucie, który nie byłby w stanie dokończyć całej procedury to i tak po paru chwilach klient sam z niej ‘wyjdzie’. Hipnoza przechodzi automatycznie w sen! Wiec nie ma takiego zagrożenia – w końcu, to nasz tak naprawdę, najbardziej naturalny stan umysłu  [ proszę poobserwować ludzi jadących w środkach komunikacji miejskiej – ludzi o ‘pustych spojrzeniach’, utkwionych gdzieś daleko, zapatrzonych w nicość, często zafiksowanych naturalnie ].

       

    Zahipnotyzować można tylko osoby o słabej woli.

     

      Nie, jest zupełnie odwrotnie. Ludzie o silnej osobowości, charakterze najłatwiej osiągają stan hipnozy. Trudności mogą mieć ludzie prymitywni, bojaźliwi, chorzy psychicznie, upośledzeni umysłowo, osoby będące pod wpływem środków psychoaktywnych, w silnym wzburzeniu psychofizycznym, czyli osoby które mają chwilowo lub stale ograniczony dostęp do swojego umysłu. Pragnę podkreślić, że nasza praca polega na stworzeniu wzajemnego frontu na rzecz zmian, a nie na walce dwóch potężnych umysłów.

       

Na tym kończę me wywody. Wierzę, że istnieje jeszcze wiele pytań, o których ja nie wiem, że istnieją, i na które nie znam odpowiedzi. Być może to i dobrze. Mogę spać tym samym spokojnie. Pozdrawiam serdecznie i głęboko.

 

Michał Talaga

MICHAŁ TALAGA jest pedagogiem resocjalizacyjnym, socjologiem, absolwentem AWF we Wrocławiu. Jest kierownikiem Pracowni Psychoedukacji i Treningu Mentalnego w Zespole Szkół Specjalnych Nr 5 w Krakowie oraz pracownikiem Ośrodka Profilaktyczno-Resocjalizacyjnym dla chłopców. W 2004 roku ukończy studia na Uniwersytecie Szczecińskim, na kierunku socjologia, specjalność: doradztwo psychospołeczne. Ukończył cykl szkoleń z zakresu hipnozy i hipnoterapii organizowanych przez Polski Instytut Neurolingwistycznego Programowania.

___________________________________________________________________________________________

[Strona glowna] [Temat wydania] [Aktualności] [Psychologia społeczna] [Psychologia rozwojowa] [Psychoterapia] [Z pogranicza psychologii] [Język a świat] [Magdalena Nawrocka o depresji i nie tylko] [Hipnoza] [Spojrzenia] [Informatory] [Biblioteka psychologa] [Psychologia w Internecie] [Wieści z PTP] [Spotkania i konferencje] [Projekty badawcze] [Czat] [Współpraca] [Archiwum artykułów] [Redakcja] [Akty prawne]

© Copyright by Psychologia.vel.pl Marcin Zawojski

2001 - 2005

Wszystkie prawa zastrzeżone

webmaster