Z pogranicza psychologii

Jarosław Skurzyński

 

Jak czytać baśń

 

Baśń – w ogóle we wszystkich narzeczach słowiańskich oznacza powieść, bajkę. „Baśnie dla tego są zmyślone, iżby prostakom,

takim sposobem podawały się rzeczy potrzebne; jako owo dzieciom,

gorzki a zdrowy trunek, miodem rodzice słodzą" (Ł. Górnicki).

Znaczy także wieść, gadanie, pogłoskę, plotkę. Ztąd pochodne: baśniarz, baśniopis, baśniomówca; baśniwy, bajeczny, pełen baśni.

Encyklopedia Powszechna / T.2. – Warszawa, 1860

 

Pisząc o baśniach, o tak czasami irracjonalnych w nich treściach, nie przekroczę granic, jeżeli zastosuje w tym miejscu apostrofę do wszystkich postaci ze wszystkich baśni. A więc niech się zacznie...

Niech wszystkie dobre duchy wspomogą mnie, niechaj wszystkie bohatery z miliona różnych bajek, baśni, podań i legend przysiądą na mym ramieniu i szepczą nauki o ich światach; niechaj czas przestanie płynąć i w mig niech się przeniosę za siedem gór, siedem rzek i tak dalej, i tak dalej…

Po cóż nam te wszystkie wymyślone światy, nieprawdopodobne zachowania przyrody? Kolekcjonerzy chaosu są zadowoleni z tak dziwnych opowieści, które człowieka potrafią wystraszyć albo wprowadzić w różne stany, a to zadumy, a to zadowolenia, rozkoszy, natchnienia i smutku. Wybałuszone oczy wszystkich baśniowych opowieści wprawiały mnie od dzieciństwa w wielkie zniecierpliwienie – kiedy?, jak?, gdzie? i po co? - ciągłe pytania i podświadome poszukiwania odpowiedzi razem z „wielkim bohaterem" każdego baśniowego opowiadania. „Wielki bohater" – każda baśń posiada w sobie taką postać, która coś, kiedyś i po coś zrobiła, aby teraz, ktoś, to coś, gdzieś i z kimś mógł wynieść na światło dzienne, i aby opowiadacz mógł nam przedstawić dziwaczną opowieść o tym czymś, co się wydarzyło kiedyś i po coś.

 

Świat. Legendy eskimoskie mówi ą, że świat jest płaski i osadzony na czterech drewnianych słupach, a na krańcach ziemi jest Wielki Ocean, który spływa wielkimi wodospadami nie wiadomo dokąd. Tak tłumaczono zagadkowe zaginięcia myśliwych – rzekomo mieli spadać w dół z krańca świata. Istnieją także takie podania, w których jest mowa, że świat spoczywa na trąbach słoni (legendy indyjskie), bądź na grzbiecie żółwia, a w legendach afrykańskich płaską powierzchnię ziemi przebijają baobaby, na których jest osadzony, jakby szałas na drzewie, świat…Gdzie niegdzie pojawia się motyw świata piętrowego – wznoszenie się człowieka jako nagroda za jego czyny.

To straszne. Ja także nasłuchałem się takich opowieści w dzieciństwie, że świat jest jak naleśnik, który spoczywa na ogonach krokodyli. Dlaczego?, bo dorosłym nie chciało się tłumaczyć skomplikowanych kwestii ze światem w kształcie kuli – bo jak dziecku wyjaśnić, że ludzie mieszkający na dolnej części kuli nie chodzą na głowie albo nie spadają nie wiadomo gdzie? Tłumaczyć to czteroletniemu dziecku przyciąganiem ziemskim? – ha!, lepiej opowiedzieć, że świat to płaski dysk unoszący się na Wielkim Oceanie, którego ruchy powodują trzęsienia ziemi[1] – i proszę, mamy przez to wytłumaczone dwie bardzo trudne kwestie! Legendy, baśnie, bajki są bardzo potrzebne nie tylko ze względu na ich moralizatorski charakter ale znacznie ułatwiają życie dla zapracowanych rodziców.

Co później z takim dzieckiem? Dziecko idzie do szkoły podstawowej ze świadomością, że pod jego stopami nie ma Chińczyków, którzy chodziliby inaczej niż on. W szkole dowiaduje się, że świat jest kulą zawieszoną w ciemnościach…a później dowiaduje się jeszcze wiele innych i dziwnych rzeczy, które nie mają niczego wspólnego z jego, jak mu się wydawało, poukładanym obrazem całej rzeczywistości. I jest prawdą, że człowiek od początku jest filozofem, bo dziecko spotkawszy się z „nową nauką", serwowaną mu w szkole, zaczyna zastanawiać się nad swoim światopoglądem, który otrzymał z baśni i próbuje go przełożyć na ten uzyskany z „nowej nauki".

Kształtowanie psychiki dziecka przez baśnie typu „Królowa Śniegu", „Kopciuszek", czy też mniej znane jak: „Rumpelstiltzkin", „Czarodziejski dar przemiany" (baśń kenijska) oraz „Kulawa lisica" jest bardzo widoczne. Dziecko nabywa zdolności abstrakcyjnego myślenia, które później wykorzystuje w większym lub mniejszym stopniu. Na dziecko nie wywarłoby mocnego wrażenia zjawisko lewitacji jego pupila, gdyż po pierwsze ono nie wie, że to jest nieprawdopodobne, a po drugie dla większości bohaterów z baśni lewitacja to chleb powszedni. Po czasie nabierania doświadczeń i pobierania nauk, dziecko dowiaduje się, że zdolność unoszenia się, dzięki powietrzu wypełniającemu wnętrze kości, posiadają tylko ptaki…Okres dzieciństwa jest bardzo trudny, bowiem na każdym kroku dziecko musi wprowadzać poprawki do swojego widzenia świata, których niekiedy nie rozumie.

Następnym etapem nauki dziecka jest dowiedzenie się, że każda baśń to zaszyfrowana zasada moralna. Jego ulubieni bohaterowie zamieniają się w zwykłych ludzi, a więc tak naprawdę nie posiadają i nie mogą posiadać tych zdolności, o których jest mowa, gdyż łamaliby fundamentalne prawa przyrody[2]. W ten oto prosty sposób dziecko przestaje być dzieckiem i zaczyna wszystkie baśnie, legendy i podania traktować jako teksty moralizujące i pouczające - przestaje w nich widzieć swoistą rzeczywistość, swoistą realną rzeczywistość, która może być, dziać się koło niego ale nie jest mu jeszcze dane, aby ją dostrzec. To pozwala dziecku wierzyć, że historie baśniowe działy albo dzieją się naprawdę, tylko że ono nie jest wybrane, aby w nich uczestniczyć. Tęskni, czasami ma żal do kogoś, że nie pozwolono mu brać czynnego udziału w tym, co jest mu czytane, ale ma wielką nadzieję, że może kiedyś dane mu jednak będzie znaleźć się w takiej baśniowej krainie. Jednakże po dowiedzeniu się, że każda baśń jest tylko wymys łem jakiegoś człowieka chcącego przekazać określoną informację dydaktyczną – piękny czar w dziecku pryska a wszystkie jego nadzieje diabli biorą i zaczyna zajmować się odkodowywaniem puent oraz odszyfrowywaniem informacji. To straszne. Człowiek dopatrujący się we wszystkim zaszyfrowanych informacji, czy tak być powinno?!

Warto zająć się jeszcze kwestią odczytywania przez dziecko treści zawartych w baśniach jeszcze przed uświadomieniem mu, że mają one pełnić rolę tekstów moralizujących – to dobre, a to złe. Młody człowiek czytający, bądź słuchający baśnie, potrafi w rzadko spotykany sposób wczuć się w nie – jest zdolny dosłownie wejść w świat przedstawiany przez autora, a będący pełen niesamowitych i przekraczających wszelkie granice ludzkiego doświadczenia i poznania, zjawisk. Dla dziecka te granice są elastyczne – nieprawdopodobne staje się oczywiste i realne.

„Baśń jest opowieścią, w której egzystuje obok siebie w doskonałej harmonii świat rzeczywisty i twory fantastyczne: wróżki, krasnoludki, smoki, bazyliszki. (…) Czary i magia są tu czymś naturalnym, nie burzą ustalonego porządku. Cudowne prawa baśni zgodnie z ludową sprawiedliwością nagradzają dobro, karzą zło, przywracają sprawiedliwość i ład(…)"[3] – to ostanie zdanie należy już do kwestii płaszczyzny pouczającej w baśni, która powinna być drugoplanowa w czytaniu – baśń sama w sobie buduje świat – baśń sama w sobie jest opowieścią o sobie samej, w której ważny jest (bądź powinien być) świat baśni, a nie jej wydźwięk moralny – o tym później. Jednakże autorka książki pt. „Poetyka stosowana" zwraca nam uwagę na zasadniczy chwyt wszystkich baśniopisarzy, który porwie każde dziecko (i każdego starszego człowieka) w wir baśni i który nie ma nic wspólnego z dydaktyczną jej płaszczyzną. Powstaje tu piękne i ważne pytanie, które jest, summa summarum, kamieniem węgielnym tego mojego pisania: dlaczego każde (może są wyjątki?) dziecko lubi słuchać, czytać bądź oglądać baśnie i bajki?

Na zasadzie złożoności, świat ludzi a obok nich świat dziwnych postaci i stworzeń, opiera się każda mi znana opowieść dla młodego czytelnika – po pierwsze jest to wyśmienity chwyt na przyciągnięcie klienteli, po drugie to bawi i cieszy, co ma być głównym założeniem opowieści dla młodego czytelnika, a po trzecie – sprawia wrażenie autentyczności i realności. Dlaczego taka złożoność przyciąga człowieka? Jak pisałem już wcześniej – w dziecku rodzi się tęsknota za światem, który jest przedstawiany w podaniu czy baśni – tęskni za nim, a z drugiej strony ma nadzieję, że może kiedyś będzie mu dane znaleźć się w takiej baśniowej krainie. Skąd bierze się ta nadzieja na to przeniesienie się do tej krainy? Pisarze – baśniopisarze – zapewniają, że to wydarzyło się naprawdę ale bardzo dawno temu (związki frazeologiczne typu: „dawno, dawno temu", „za siedmioma lasami" itp.[4]) i co może się powtórzyć. Jednakże zapewnienia to nie wszystko, bowiem opowiadacze równają świat ludzki ze światem baśni – wydarzenia w krainie baśni dzieją się równolegle ze światem ludzkim, co sprawia u dziecka wrażenie autentyczności. Jakie mogą być skutki takiego wrażenia autentyczności? Większość dzieci (czyli nie wszystkie) w wieku od czwartego do siódmego roku wyobraża sobie fikcyjnego przyjaciela, z którym rozmawia, bawi się a nawet potrafi podawać mu żywność – spowodowane to może być właśnie owym uwierzeniem w to, że świat baśni jest tak samo realny jak świat ludzki (i jest gdzieś obok niego, tylko że nie jest mu dane aktualnie go dostrzegać) – i nie jest to spowodowane p łaszczyzną moralną w baśni a płaszczyzną baśni w samej sobie, z którą dziecko jako pierwszą się utożsamia. Dlatego dla dziecka nie jest trudne wyobrażenie sobie świata w kształcie naleśnika, a trudnym jest przyjęcie świata jako kuli.

Czym spowodowana jest nadzieja w dziecku odchylającym kamień albo zrywającym borowika szlachetnego, że tam znajdzie małego krasnoludka, bądź strach, że pod łóżkiem kryją się trolle?[5] – czy po przedstawieniu mojej teorii muszę odpowiadać na to pytanie?

 

-------------------------------------------

[1] zob. Ninawa – wieloryb lądowy [legendy indiańskie] / Theodore kroeber. –str. 13 i n.

[2] autor nadał im te zdolności tylko po to, aby pomagały głównemu bohaterowi w przekazywaniu uniwersalnych prawd moralnych.

[3] Poetyka stosowana / Barbara Chrząstowska, Seweryna Wysłouch. – str. 421. – Warszawa, 1978

[4] W wyżej wymienionej książce zostało napisane, że tego typu zwroty zapewniają o fikcyjnym wymiarze zdarzeń oraz o ich dawności i nieokreślonym czasie; jednakże napisane jest także, że działy się równolegle z czasem realnym (czas świata realnego – realnych zjawisk + czas świata baśni = czas rzeczywisty opowieści) – nie jest powiedziane, że czas trwania tamtego dawnego świata baśni jest inny od tamtego dawnego czasu realnych wydarzeń, a zatem jedno i drugie dawało czas rzeczywisty i działo się naprawdę, tylko że nie wiadomo w jakim czasie to razem się działo (czy w 1700 n.e. czy w 999 p.n.e.) i jedynie ten czas zsumowany może być fikcyjny, co umacnia moją teorię.

[5] Psychologowie powiadają, że strach przed wysunięciem nogi poza łóżko w nocy jest tzw. strachem pierwotnym, który tak wyśmienicie wykorzystuje D. Lynch w swoich filmach (np. „Blue velvet" czy „Zaginiona autostrada").

ciąg dalszy >>>

___________________________________________________________________________________________

[Strona glowna] [Temat wydania] [Aktualności] [Psychologia społeczna] [Psychologia rozwojowa] [Psychoterapia] [Z pogranicza psychologii] [Język a świat] [Magdalena Nawrocka o depresji i nie tylko] [Hipnoza] [Spojrzenia] [Informatory] [Biblioteka psychologa] [Psychologia w Internecie] [Wieści z PTP] [Spotkania i konferencje] [Projekty badawcze] [Czat] [Współpraca] [Archiwum artykułów] [Redakcja] [Akty prawne]

© Copyright by Psychologia.vel.pl Marcin Zawojski

2001 - 2005

Wszystkie prawa zastrzeżone

webmaster